. Księga Gosci . Archiwum . Linki . blog.pl .


dych 2008-12-13 00:37:35

Bezdycham .
popadłam w zimowy letarg niczym kokon.,
jest zimno chcę słońca, jest słońcę włażę do lodówki.
tu źle tam niedobrze.
dom wyje o świąteczne pożądki , a ja walczę z pokusa wydania całej wypłaty na ksiażki.
i dywan nowy.o. coś co zmieni wystrój , popchnie do przodu ten codzieny szablonowy swiat.
duszę się w tym szablonie i piszczę cicho o coś co mnie z niegowybije.
cokolwiek.
cokolwiek poza P który chyba za cel główny postawił sobie wywrócenie mi świąt do góry nogami.
nie lubie pierniczków.. nie lubię pierniczków zapakowanych w grające pudełka....nie lubie grających pierniczków od P.poprostu.
musze jakoś odciąć się od tego cholernego plastikowo - mikołajowego szaleństwa ogarniającego supermarkety i wyjącego zgłośników o czerwonych choinkach i nowych modeli lampek.
a tak chciałam święta w górach . tak czekałam. i co ? mam betonowe swięta.znów wyjdę z siebie rzeby mieszkanie było wypucowane niczym labolatorium, ubiorę cholinkę , upiekę tony ciast i dzielnie z podniesionym czołem strawię najazd ciotków , babciów i inych plag egipskich burzących wszelkie pokłady stoickiego spokoju . martwy by z grobu zwiał , a mi nie wolno. i jeszcze musze moje biedne dziecko narazić na tą mocherową armię uzbrojoną w martwe karpie , hektolitry barszczu i uśmiechy sztucznych zębów.
fakt , z mojej rodziny akceptuje tylko matke , jako jednostke nadwyraz inteligentną i wykazującą podobny światopogląd.reszte najchętniej wysłałabym gdzieś daleko. niech ich wsadzą do kotła i zjedzą ludorzercy . o ile sami nie wskoczą  do kotłów i nie salwują się ucieczka na inną bezpieczna wysepkę gdzieś za 7 górami.siedze więcwielce zniesmaczona , szczeże obużona i ach i och i wogóle , że diabli wzieli moja idyllicze plany świateczne . i w dodatku nie mam już co czytac . tragedia. poprostu wielka tragedia z bombką na uchu.

skomentuj (2)

nie lubię 2008-12-04 16:29:11

ludzkiej hipokryzji,interesowości,chciwości i lukru fałszu. nie lubię i lubić nie będę. znikam więc. biorę grabki i idę do innej piaskowicy. kasuje gg , zmieniam nr kom i mnie nie ma. poczucie zostawienia za sobą tych wszechwiedzących znajomych , rozimprezprezowanych panienek , zadymioego pubu i ludzi którzy są tylko kiedy jest dobrze albo źle -u nich dodaje mi skrzydeł. szanujmy swój czas. nigdy nie odzyskamy już tych chwil. nigdy nie będę miała znowu 20 lat. i nie chcę ich wspominać jako zmarnowanych w imię własnej naiwnosci. wszystko albo nic , wóz albo przewóz. nie ma kompromisów. ważny jest mój syn , dom , studia. a oni niech marnują swój czas w śród wszechwiedzących znajomych , rozimprezprezowanych panienek....

skomentuj (1)

bramy hebronu 2008-11-21 23:43:34

tik-tak, tik-tak wszyscy każą mi stać w kolejce po swoje szczęście. ja stać nie lubię. wyrywa mnie do przodu. za bardzo . w nocy przewracam się zboku na bok. myslę , myslę , kombinuje co w tej układance decyzji tak potwornie nie pasuje. tik-tak,tik-tak szukam inspiracji. jestem pusta jak dmuchana lala i szczeże ową pustka poirytowana. chowam się pod koc , drapię w głowę i czegoś desperacko szukam. chyba nawet wiem czego . siebie. tik-tak,tik-tak wiem czego chce . wiem kogo chce. wiem ,że się boję. kto by pomyślał. tak wygadana , pyskata , pewna swojego zdania a trzęse się jak dziecko na sama myśl że moge go stracić. to zrozumienie te rozmowy to zaufanie te wspomnienia tak pielegnowane , chowane w szkatułki i układane gdzies na półeczce umysłu. widzę wzajemność. jakis dziwny rodzaj kochania nie opisanego przez naukowców. widzę ten sam strach widzę w nim luterko wlasnych emocji tylko jak długo. jak długo będzie czekał ? on się odsuwa. wiem , że robimy sobie krzywdę własnym strachem. i że chyba nie umiemy inaczej. a chcemy tik-tak , tik-tak ...Judyta siegneła po mały flakonik stojący przy lustrze. coco mademoiselle. upłynniona pewnosc siebie każdej kobiety . jeszcze tylko czerwona szminka , czarne szpilki od prady i będzie w stanie stawić czoła światu papierów , faktur , szefa-hipokryty i ryczących klientów. mocno zaciagneła sie czerwonym marlboro i cąłym ciałem wchłoneła błogosławiona dawkę nikotyny. łyk kawy powoli pobudzał zmysły do działania , "i like london i the rain " ,spokojny oddech śpiącego M , to wszystko składało się na jej bezpieczny świat. świat który znała , z mozołem budowała dzień po dniu. i dzień po dniu traciła coś z siebie , żeby ten swiat podtrzymać . stawała się mechaniczna . mechanicznie uśmiechnięta , mechanicznie szcześliwa , mechanicznie kochająca. I pierwszy raz , patrząc na swój mechanicznie idealny świat , uwolniła jedna łze. jedna wielką , kryształowo czystą łze za dawna wolnoscią. Judyta cubrała płaszcz i znikneła w wielkim kołnieżu. cicho zamkneła drzwi , zatoneła w życiu miasta. mechanicznie marząc ...

skomentuj (3)

papierosy kawa ja 2008-11-17 15:29:25

1 łyk kawy

żyję .
wymalowana , wysmarowana, wyperfumowana wpelni wykwalifikowana.
wersja zawodowa
biore zycie za rogi .
przepłacam podkrążonymi oczami , koscistym tyłkiem , szopą wlosów i cichym błaganiem
o sen.
podciagam poprzeczkę i pluje sobie w brodę , że robię to kosztem siebie.
ale musze .
chyba chcę .
dzielnie maszeruję z papierosem w zębach szarymi uliczkami goniąc za leprzym jutrem i milionem spraw.
wtapiam się w tło , i łypie podejżanie na kazde potencjalne niepowodzenie.

2 łyk kawy
nie , nie pójdę z toba do łóżka
bunt.
nie wracaj.
nie chcę Cię.
nie kocham , nie potrzebuję .
nie potrafisz już mnie uzec , porwać , fascynowac.
odejdź

3 łyk kawy

Kraków jest piekny.
wibruje.
nocnym życiem , spadającymi kolorowymi lisćmi , małymi kawiarenkami , starymi antykwariatami i gożdzikowymi papierosami.
jest cudowny , zywy , wspaniały , jedyny.
wnikam w niego , pulsuje jego życiem ,zgrywam się w jedną melogię słuchając swoich mysli.

4 łyk kawy

Nie należy przegapiac szans.
nie należy płoszyc marzeń.
trzeba cicho szeptać , oswajac je , pielegnować.
zachowac dziecięcą wrażliwość.
usmiech , radosc , spokój ,
bo kto nam to da?
bo gdzie to kupimy ?
bo gdzie znajdziemy jak nie w sobie ?

skomentuj (2)


* * *

LINKI:

. link1 . link2 .


[ Am & l4u cooperation | Brushes by AvH ]